Faceci, którzy nie chodzą na siłownię

Dzisiejszy wpis będzie lekki i przyjemny. Opowiem Wam o facetach, którzy nie wiedzą jak wygląda sztanga a hantle kojarzą im się z marką spodni-rurek. Już na wstępie zaznaczę, że nie będzie to wpis zawierający jakieś niestworzone afirmacje odnośnie takiego stylu życia. Także jeżeli któryś z was, panowie, zalicza się do kategorii lalusiowatych, nażelowanych, metroseksualnych wrażliwych chłopców z grzywką, polecam zamknąć tę stronę, wyłączyć komputer i wyjść z domu bo za godzinę macie umówiony manicure z pedicure i ogórkową maseczkę na oczy. Nie możecie się przecież spóźnić.

Przejdźmy do meritum. Są dwie grupy facetów. Ci, którzy chodzą na siłownię regularnie i ci, którzy nie wiedzą nawet jak wymawia się wyraz „siłownia”. Jeśli należysz do pierwszej grupy, jesteś normalny i możesz sobie pogratulować. Jeśli z kolei jesteś tym drugim „facetem”, możesz jeszcze wszystko zmienić i przejść na jasną stronę mocy. O ile tylko w drodze do salonu kosmetycznego na wspomniany manicure zboczysz z drogi i wstąpisz do pobliskiej siłowni.

Przyjrzyjmy się pierwszej grupie mężczyzn. Tak, mężczyzn. To są prawdziwi mężczyźni właśnie. Nie ma czegoś takiego, jak mężczyzna nie chodzący na siłownię.

Jak nie chodzi na siłownię, nie jest mężczyzną. Jest co najwyżej małym chłopcem. Berbeciem. Nie ważne, że ma jakąś dobrą pracę, dużo zarabia i jeździ Mercedesem czy jakimś innym dupowozem. To nie ma znaczenia. Nie kwalifikuje się do kategorii mężczyzny.

Faceci chodzący na siłownie są zawsze bardzo przystojni, nie trzeba chyba o tym wspominać? Wyglądają jak Apollo, super wysportowani, z sześcio- albo ośmiopakiem. Te duże mięśnie, wielgachne bicepsy… ach można się rozmarzyć… Majtki same spadają.

Mężczyzna z siłowni jest zawsze bardzo męski, bo ma wysoki poziom testosteronu. Dzięki temu nie zachowuje się lalusiowato jak rurkowiec. Zawsze jest bardzo decyzyjny i wie jak trzymać kobietę w ryzach. Gdy ja mam swoje humory i zachowuję się jak typowa baba, taki facet zawsze przyprowadzi mnie do pionu.

Okej, ale skończmy już opisywać prawdziwych mężczyzn, bo moich zachwytów nad nimi nie będzie końca.

Skupmy się teraz na tej drugiej, „ciekawszej” grupie.

Niećwiczący faceci.

Brrrr…

Ledwo przechodzi mi to przez klawiaturę. Mam dreszcze jak to piszę. Oblewa mnie zimny pot.

Doprawdy nie rozumiem jak można nie ćwiczyć. To tak jakby nie jeść.

Możesz sobie nie jeść, ale nie pożyjesz zbyt długo.

Tak samo możesz nic nie trenować, ale nie staniesz się mężczyzną. Więc jeśli będąc płci męskiej, nie będziesz przy tym mężczyzną, to ja nie wiem kim ty jesteś. Dla mnie to tak jakbyś nie istniał.

Wszyscy niećwiczący faceci są tacy sami.

Mają niesamowicie wysoki stosunek tkanki tłuszczowej do reszty. I nie ważne ile waży taki koleś. Nawet jeśli jest szczupły, ma zero mięśni. Pod tym zerem mięśni znajduje się sam tłuszcz. Przez to, z medycznego punktu widzenia taka osoba jest po prostu otyła. Pomimo swojej niskiej wagi.

Więc jeśli nie ćwiczysz i jesteś chudy, nie ma się co cieszyć, bo jedziesz na krawędzi. Będziesz taki „chudy” jeszcze przez parę lat, potem zwolni ci metabolizm i kilogramy będą przybywać wykładniczo. Będziesz się rozrastał i nabierał wagi tak szybko, że staniesz się wielki jak dom, jak góra, jak planeta. Będziesz taki wielki, że zaczną krążyć wkoło ciebie inne grubaski-satelitki.

Wyobrażacie sobie trenującego faceta przybierającego tak na wadze? Bo ja nie. O ile trenujesz regularnie, zawsze będziesz w formie. Zawsze będziesz wyglądać dobrze, nawet mając 60 lat.

W tym miejscu pewnie chcecie posądzić mnie o bycie powierzchowną, o patrzenie się wyłącznie na rzeczy zewnętrzne i ocenianie mężczyzn na ich podstawie.

Otóż nie.

Faceci-kluchy mają same negatywne cechy. Nie osiągają nic w życiu, bo nie potrafią zrobić najprostszej rzeczy. Pomyślcie przez chwilę. Podnoszenie hantla jest proste. Podnoszenie lekkiego hantla jest jeszcze prostsze. Jeśli taki ziomek nie potrafi zrobić nawet tego, podnieść takiego małego hantelka, to jak on sobie poradzi w życiu? Jedyne z czym poradzi sobie taki facet to jaranie blantów, ćpanie i picie pod klatką ze swoimi ziomkami.

Jeśli nie trenujesz, nie licz, że jakaś fajna laska się za tobą obejrzy. Będziesz mógł liczyć na powodzenie wyłącznie u podobnym sobie dziewczynom. Czyli takim samym kluchom i kłodom jak ty. Znajdziesz sobie taką przeciętną dziewuchę i będziecie spędzać razem dni i noce na jedzeniu lodów i oglądaniu seriali. Biernej wegetacji i powolnym, pełnym zrezygnowania i desperacji umieraniu w zaciszu domu.

Przez okno będziecie widzieć wysportowane pary wracające wspólnie z siłowni, żyjące pełnią życia, bezgranicznie kochające siebie nawzajem. Pod nosem wypowiecie: „Patrz na nich, chodzą na siłownię. Kto by miał na to czas?”, lecz po cichu będziecie marzyć o tym samym. Ale przecież sami wybraliście swój cichy koszmar. Nie macie nawet kogo obwinić o swoje życie w rezygnacji i stagnacji. Oprócz siebie. Pozostaje tylko włożyć dłonie w ręce i szlochać w domowym zaciszu.

Tym miłym akcentem kończę.

I radzę jednak wybrać się na tę siłkę.

Opublikowano w

  1. Każdy żyje jak mu się podoba a to czy ktoś chodzi na siłownię lub nie to jego sprawa. Rozwalają mnie te głupie teksty że o ciacho bo chodzi na siłownie a ten bee bo nie ma aż tak wyraźnej rzeźby. Książkowy przykład cebulactwa i dzielenia ludzi świadczy o braku pojęcia o prawdziwym życiu i kompleksach. Sam kiedyś trenowałem około 2 lat i przestałem bo zaczęło brakować czasu. A to czy ktoś mnie uważa że jestem gorszy bo nie ćwiczę to mnie nie obchodzi. Autor daje świadectwo tego że jest pusty w środku i ma kompleksy skoro musi się ślizgać po innych by pokazać jaki to jest super 😉

    Odpowiedz

    1. Zgadzam się w 100% że nie ma co jechać po ludziach, którzy nie chodzą na siłkę. Wśród tych osób napewno znajdują się ludzie, którzy np. chorują i nie mogą ćwiczyć. A poza tym nie każdy musi być napakowany. Liczy się to co jest w środku bo opakowanie zawsze można zmienić i tyle w temacie…..

      Odpowiedz

  2. Wiadomo, jak ktoś jest podatny na jakieś urazy, to być może nie powinien ćwiczyć. Osobiście uważam jednak, że sport umiejętnie uprawiany ma dla naszego organizmu same plusy. Jeżeli robisz to z głową, to jednak powinno się ćwiczyć.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *