Najgorsze przepisy kulinarne w polskim internecie

Heheh. Czasami nie wierzę co ludzie są w stanie wymyślić. Chodząc po polskich portalach z przepisami natrafiłam na parę koszmarnych kulinarnych perełek. Na przepisy, które są tak okrutnie słabe, że ich twórców powinno się rozstrzelać i zakopać w zbiorowych mogiłach. Poniżej przedstawiam „najlepsze” jakie udało mi się znaleźć. Królują oczywiście dania z najgorszych składników, czyli parówek i przetworzonego sera.

Polskie owoce morza

0c5006d18161f83b16d2c002f08041c86460f40b

Zaczynamy wejściem smoka: Polskimi Owocami Morza, czyli tym, co widzicie na zdjęciu. Tak, Polacy to biedny naród i jedyne, na co nas stać to parówka z MOM-u (mięsa oddzielonego mechanicznie) za 5 zł/kg. Autorka poleca ten „przepis” jako idealną niespodziankę dla twojego dziecka. Jeśli więc nienawiść do dzieci jest twoją cechą wrodzoną, ten przepis jest w sam raz dla ciebie. I jeszcze ten losowo rzucony ser i papryka, heheheh.

Wonsz

doradcaaaaa-132_fit-800-600

Skoro przy daniach dla dzieci jesteśmy, oto kolejne z nich. To wąż, który urodził się w Czarnobylu. Jedyne, co jest w stanie powiedzieć to:  „zabijcie mnie”. Jeśli chcesz ulżyć jego cierpieniu, zjedz go. Albo lepiej daj do zjedzenia swojemu dziecku.

Parówkowo-serowe fantazje

original_fit-800-600

original_fit-800-600-3

original_fit-800-600-4

dsc_9261_fit-800-600

Co to w ogóle jest ja nawet nie… Polskie gospodynie domowe szczególnie upodobały sobie parówki, nie wiedzieć czemu. Niby każdy wie, że niezdrowe, że to śmietnik spożywczy i w ogóle. Ale one na to nie zważają i cisną przepisy na parówkach. Z serem i keczupem. Mi takie dania zawsze kojarzyły się z kuchnią studencką, czyli wynalazkami typu chleb posmarowany nożem czy bułka z chlebem. A jednak tak bardzo się myliłam.

Jeśli źle trafisz i urodzisz się w nie tej polskiej rodzinie co trzeba, trafisz na matkę, która będzie robiła ci tego typu dania. Wówczas nie pozostaje nic innego jak pakować plecak i uciekać z domu.

Placki z keczupem i majonezem

original_fit-800-600-5

Kolejny częsty motyw złych przepisów, zaraz obok parówek, to keczup stosowany zawsze i wszędzie.

Zrobiłaś jakieś jedzenie? Polej keczupem dla smaku.

Kanapka z serem? Polej keczupem.

Makaron z kurczakiem? Polej keczupem.

Lody dla dziecka? Polej keczupem.

Herbata? Grażyna, daj keczup.

Chyba wiem, skąd to się bierze. To takie stare przyzwyczajenie z lat 90 i budek z hamburgerami, hot dogami i frytami. Wtedy każda z tych potraw musiała być polana solidnie keczupem z majonezem. I jadło się taką ochydną breję, ciesząc się, że jesteśmy tak bardzo postępowi i amerykańscy.

Czasy się zmieniły ale nawyki u niektórych gospodyń zostały. I tak, stosują keczup do wszystkiego po dziś dzień. Tam, gdzie nie mogą dodać vegety albo maggi, leją keczup. Tak, aby zamaskować brak zdolności kulinarnych wyrazistym smakiem.

Szynka w galarecie

original_fit-800-600-7

Potrawy w galarecie zawsze kojarzyły mi się z kompletnym beztalenciem kulinarnym. Nie wymagają one od kucharza żadnych umiejętności. Wystarczy wybrać jakieś składniki, wrzucić do gara, przelać do michy i odczekać aż ostygnie.

Pomimo tego, zazwyczaj widziałam w miarę sensownie zrobione galarety. Takie zjadliwe. Warzywa i mięcho przeplecione żelatyną. Mało wysublimowane, ale od czasu do czasu można zjeść. Ale to co widzicie na górze… czegoś takiego jeszcze nie widziałam.

Ktoś postanowił wziąć szynkę, włożyć do niej łychę chrzanu i zalać to galaretą. Szkoda, że jeszcze nie jest polane keczupem. Nie odważyłabym się wziąć czegoś takiego do buzi, a należę do kobiet odważnych, które z niejednego pieca chleb jadły.

Paruwki i cebula

original_fit-800-600-6

Jakoś nie możemy uciec od tych parówek. Takie typowo polskie jedzenie. Studenckie mogłabym rzec. Nie wiem co o nim napisać oprócz tego, że przez gardło by mi to nie przeszło. Ktoś nie miał kasy na wątróbkę w cebuli to zastąpił ją parówką. Tworzyć kulinarne wariacje trzeba umieć i autor tego przepisu z pewnością do wizjonerów kuchni nie należy. Powinien zająć się przygotowywaniem produktów na przeczyszczenie, bo to wychodzi mu całkiem nieźle.

„Wytrawne” banany

original_fit-800-600-1

original_fit-800-600-2

Kończę powoli ten wpis bo już nie mogę dłużej patrzeć na te „dania”. Większość czasu poświęconego na pisanie tego artykułu spędziłam z głową w wiadrze.

Na deser danie z grilla, czyli banany w wersji ekstremalnej. Na pierwszym obrazku widzimy banany grillowane z serem. Pomysł jest po prostu durny, co tu więcej dodać. Osoba, która to wymyśliła, powinna być bita paletkami do ping-ponga na mrozie i oblewana wodą z lodem, dopóki by się nie oduczyła wymyślania takich potraw.

Drugie zdjęcie to smażone banany z serem i keczupem. Proszę zwróćcie uwagę na trzygwiazdkową prezentację dania. Ten akcent winogron. Bukiet sztucznych kwiatów. Koronkowy obrus. Wszystko to dopełnia to idealnie przemyślane danie.

Tak na serio, już nie chce mi się urządzać pojazdu po tej ostatniej pozycji, bo ten obrazek mówi sam za siebie.

Więcej nie mogę, za dużo na dziś, to koniec.

Opublikowano w

  1. To zdjęcie główne jest okropne i napewno będzie mi się śnić po nocach jak zjem hamburgera albo parówki, masakra 🙁

    Odpowiedz

  2. Weszłam z ciekawości ale… Matko Boska co to było. Cały dzień chyba nic nie znjem. Artykuł powinien być dla osób które chcą sie odchudzać. Odrazu przechodzi ochota na jedzenie. Hahaha

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *