SLMsmart i Body Prime – Moja Recenzja

Niedawno dostałam paczuszkę z dwoma produktami od firmy Synergy. Zajmują się oni produkcją suplementów diety, rzeczy wspomagających odchudzanie i dodających zdrowia. W paczuszce były dwa produkty: SLMsmart i Body Prime. Pierwszy z nich służy do zastępowania posiłków. Czyli mieszamy sobie proszek z wodą, wychodzi nam taki kit, który pijemy zamiast obiadu. Coś trochę jak Soylent.  Drugi produkt to tabletki, które mają spełniać zadanie oczyszczające i przygotowujące nas do diety.

SLMsmart

Patrzcie jakie wielgachne pudełko.

Na początku przystąpiłam do testów SLMsmart. Zaskoczyła mnie wielkość opakowania. Jest to wielgachny plastikowy słój. Przypomina mi trochę opakowania, w których dostarczane są produkty dla kulturystów. Wiecie, te odżywki białkowe w proszkach, wielkich tabletach i inne takie.

Wygląd i zapach

Tak wygląda SLMsmart w środku. Takie kakałko.

Otworzyłam ten słój i moim oczom ukazał się proszek. Powąchałam. Zapach przypominał nieco czekoladę/kakao. W sumie nic dziwnego, bo właśnie taki smak był napisany na opakowaniu. Jest jeszcze dostępna wersja waniliowa, której nie testowałam.

Ta kakaowość ma w sobie silną dozę syntetyczności. Gdy zamkniemy oczy i powąchamy ten proszek, nie czujemy się jakbyśmy były nad tabliczką czekolady. Na pierwszy plan zdecydowanie wybija się inny, syntetyczny zapach, który ciężko porównać do czegoś konkretnego. Chociaż może to nie coś syntetycznego tak pachnie a jakieś białko czy tłuszcz, który jest w składzie. Albo któraś z witamin. Bo wrażenie jest trochę podobne jakby powąchać opakowanie tabletek kompleksu witamin. Wiecie, jakieś Centrum czy Vigor.

Smak

SLMsmart po dodaniu wody. Takie gęściejsze kakałko.

Wzięłam znajdującą się w środku miarkę, nabrałam w nią proszku i zmieszałam z wodą. To, co powstało w efekcie przypominało wizualnie klej do tapet bądź zaprawę murarską. Jako, że wyglądało smakowicie, musiałam poznać to organoleptycznie. W smaku było w sumie podobnie (ale lepiej) jak w wyglądzie. Trochę smakowało to jak gęste kakao z dodatkiem tłuszczu i białka. Ta mieszanka ma w sobie taki dziwny, trochę nijaki smak. Dodatek aromatu kakao i cukru ratuje tę kompozycję, bo dzięki temu zamiast żadnego smaku mamy smak czekolady. I słodycz cukru.

Tak szczerze to mogli by ten cukier zastąpić jakimś słodzikiem, np. stewią albo czymkolwiek innym. Nie rozumiem, dlaczego w dzisiejszych czasach wciąż do produktów dodaje się ultra niezdrowy cukier, kiedy jest tyle zdrowszych zamienników.

Efekty

Przyjmowałam ten specyfik przez 15 dni, bo na tyle go starczyło. Przez ten czas mogłam uważnie obserwować działanie tej mieszanki na mój organizm. Przed przystąpieniem do testów zważyłam się. Miałam dokładnie 55 kg przy 169 cm wzrostu. Po 15 dniach kuracji ważyłam już 46 kg. Jak sami przyznacie, wynik ten jest naprawdę dobry. Dosłownie chudłam w oczach. Działa? Działa. I to jest najważniejsze.

Warto patrzeć na SLMsmart nie jak na coś, co ma smakować, bo nie do tego to służy. Trzeba patrzeć na to jak na lekarstwo, które nas leczy. Naprawdę, ten produkt nie jest szczytem walorów smakowych. Gwiazdki Michelin by to nie dostało. Ale przecież jako produkt odchudzający spełnia swoją funkcje, jaką jest odchudzanie właśnie. I robi to znakomicie.

Moja ocena: 10+/10

Body Prime

Opakowanie BodyPrime.

Równolegle brałam specyfik Body Prime.

I tutaj powstaje pewien problem. Jaki? Otóż nie możemy być pewni, który z tych dwóch produktów przyniósł tak natychmiastowy efekt odchudzający. Brałam je przecież razem.

W ramach recenzji możemy założyć, że efekt odchudzania powstał na skutek synergii tych dwóch produktów.

Co to jest te Body Prime?

BodyPrime z bananem dla skali.

Body Prime to tabletki wspomagające odchudzanie. Zawierają w sobie bardzo ciekawy skład. Jest to przede wszystkim magnez. Gigantyczne ilości magnezu. Jedna taka tableta zawiera 200 mg magnezu. Jest to 4x więcej niż w zwykłych tabletkach z magnezem sprzedawanych w aptekach. Oprócz tego, w składzie znajdziemy dwa „popędzacze”, czyli pektynę jabłkową i suszone śliwki. Już czytając sam skład wiedziałam, że będzie ciekawie.

Te tabletki bierze się, aby przygotować swój organizm do odchudzania. Tak twierdzi producent. Pełnią one funkcje oczyszczającą i detoksykującą. Czyli robimy sobie taki mały detox przed dietą. Dzięki temu nasz organizm może się spokojnie zacząć odchudzać. Tak wygląda teoria.

Działanie

Kapsułki defekacyjnej grozy BodyPrime.

Muszę przyznać, że działanie tych tabletek jest naprawdę efektowne. Jeszcze przed spróbowaniem ich dostałam informacje, że mogą mieć działanie przeczyszczające, z uwagi na duże ilości suszonych śliwek i pektyny jabłkowej w składzie. Czyli myślałam, że zażycie ich oznacza po prostu częstsze wizyty na kibelku.

Jako, że jestem ostrożną osobą, spróbowałam na początek jednej. I właśnie wzięcie tej jednej tabletki przerosło moje najśmielsze oczekiwania.

Przypominam, że wzięłam jedną tabletkę.

Jedną.

Wzięłam ją i popiłam wodą.

Minęło pół godziny.

Musiałam pójść do toalety.

W efekcie, spędziłam w toalecie bite 6 godzin, bez przerwy.

Mój tyłek dosłownie eksplodował raz po raz przez te sześć godzin. To była defekacyjna kanonada. Czułam się jak pilot, który zrzucił bombę atomową na Nagasaki. Bombą było to, co ze mnie wychodziło a Nagasaki to była moja muszla.

W onirycznym półletargu dryfowałam po bezkresach toalety, starając się utrzymać pion i złapać się mymi wiotkimi kończynami czegokolwiek, co pozwoliło by mi uzyskać jakąkolwiek, choćby względną stabilizację i utrzymanie osi tyłek-głowa w pozycji wertykalnej.

Złapałam się kurczliwie uchwytu do ręcznika i trzymałam go mocno, jak ten tonący co brzytwy się chwyta. Dzięki temu, mogłam z powrotem manewrować pośladkami i celować nimi, aby trafiać bezbłędnie do muszli, a nie na nią lub poza nią.

Po godzinie ciągłego wypróżniania swoich – jak mi się zdawało – wnętrzności, poprosiłam męża o szklankę wody. Czułam, że robi mi się ciemno przed oczami – zupełnie jak kloszardowi pijącemu spirytus niewiadomego pochodzenia. Ściemniało mi się, choć był jeszcze środek dnia a słonko świeciło.

Po wypiciu wody z elektrolitami zrobiło mi się lepiej, naładowałam swoje baterie i mogłam – pełna sił – kontynuować moją sedesową przygodę.

Moje ubikacjowe wojaże.

Klozetową odyseję…

Wypróżnienia trwały jeszcze kilka godzin, po czym zaczęły słabnąć i występować coraz rzadziej (jak w tym żarcie o paradoksie biegunki, że niby rzadziej a jednak częściej hyhyhy).

W szóstej godzinie moim mękom nadszedł kres i przestałam w końcu wydalać zawartości moich jelit. Bo już chyba nic w nich nie zostało.

Detoks dobiegł końca. Zdetoksyfikowano wszystko, co dało się zdetoksyfikować. Czułam się, jakby moja dusza również została oczyszczona.

Ostrożnie i niepewnie podniosłam się znad muszli. Cieszyłam się, że to już koniec.

Coś mnie podpuściło, aby spojrzeć się za siebie. Moim oczom ukazał się następujący widok:

No dobra, może to nie był dokładnie taki widok jaki zobaczyłam.

Było znacznie gorzej.

Ta przygoda dostarczyła mi tylu wrażeń, że wystarczyło mi.

W kolejnych dniach nie zażywałam już tego preparatu bo bałam się, że efekt katharsis powtórzy się.

Przede wszystkim czułam się już tak oczyszczona i uświęcona, że prawie latałam w chmurkach z Maryją.

Oczekiwałam tylko kiedy moje przeżycia zostaną spisane przez jakiegoś ewangelistę i zapiszą się na stałe w annałach martyrologii chrześcijańskiej.

Co jeszcze nie nastąpiło.

Ale ciągle czekam.

Moja ocena: katharsis/10

Podsumowanie

Ogólnie rzecz biorąc, jak by nie patrzeć, te produkty pozwoliły mi schudnąć całe 9 kg w dwa tygodnie. Jest to efekt naprawdę imponujący.

Odnośnie SLMsmart, produkt ten jest jak najbardziej w porządku. Na początku trochę dziwnie pachnie, ale jak weźmiemy parę łyków, to naprawdę da się to pić. Takie gęste i tłuste kakałko. Po wypiciu takiej szklaneczki nie miałam ochoty na jedzenie przez parę godzin.

BodyPrime, jak działa każdy widzi. Ale widocznie działa, skoro schudłam za jego pomocą te 9 kg.

Opublikowano w

    1. Nie słyszałem, żeby Body Prime wywoływał ostry efekt przeczyszczający i to już po jednej kapsułce. Testująca ma chyba uczulenie na któryś ze składników…
      Co do SLM smart, faktycznie – działa bardzo ładnie, choć i tu nie słyszałem az o tak spektakularnych wynikach jak 9 kg na dwa tygodnie, w dodatku u SZCZUPŁEJ osoby! Moja znajoma (ze średnią nadwagą) schudła około 3 kg na 15 dni.
      Jeśli chodzi o korzystne zakupy, to moim zdaniem najlepszy jest najstarszy chyba w Polsce dystrybutor SynergyClub . A SLM najlepiej nabywać w pakietach na długie kuracje, jest wtedy sporo tańszy.

      Odpowiedz

  1. Efekt faktycznie imponujący … cały czas po głowie chodzi mi tylko jedno pytanie, które nijak nie chce mnie opuścić. Co by było, gdyby wziąć 2 tabletki naraz, bądź stosować je przez kilka dni? Może będzie druga część recenzji, która opisze efekt dłuższego zażywania tego specyfiku?

    Odpowiedz

  2. Zgodzę się, że produkty szybko odchudzają ale mi i rodzinie, smak slmsmart smakuje bardzo:) Smak to kwestia gustu:) Ważna rzecz, nie kupujcie slm-a na allegro, tylko na stronach dystrybutorów takich jak np: synergypoland.pl i inne. Koleżanka zobaczyła jakiś czas temu, że na allegro była tańsza cena o 10 zł i dostała przeterminowane produkty, także odradzam.

    Odpowiedz

    1. Czy wypowie się choć jedna osoba, która nie jest klakierem tej firmy?
      Co za bezczelna i nachalna forma reklamy produktu!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *