Sztuczności w naszym jedzeniu

Wszystko teraz jest tak sztuczne, że aż głowa boli. Podam prosty przykład. Kiedyś, aby ugotować rosół, zagotowywało się wodę i wrzucało do niej warzywa i drób. Cały proces powstawania rosołu trwał cały dzień. Ale za to dostawaliśmy w pełni wartościową zupę z naturalnych składników. A teraz? Rosół to woda z kostką rosołową. Doprawdy, jeśli któraś z waszych babć lub mam nie umie zrobić rosołu bez kostki, możecie się od nich wyprowadzić albo co najmniej zerwać z nimi wszelki kontakt. To nie rodzina.

Vegeta

To samo jak wasza babcia, niby ekspertka od robienia smacznych domowych obiadków, dodaje do zupy vegetę. I potem jesz u niej ten spożywczy śmietnik, czyli zupę z kostki z dodaną vegetą i maggi do podbicia smaku. Sama sól i glutaminian sodu.

Sosy w proszku i „przyprawy”

Identycznie jest z proszkami do zrobienia sosów do sałatek. Ten proszek to nie są pyszne wysuszone warzywa a sól z glutaminianem. Właściwie to mogłabym tak pisać bez końca o większości „przypraw”. Przyprawa do grilla? To samo. Przyprawa do kurczaka? Znowu to samo. Wszystkie te proszki są po prostu niezdrowe i nie zawierają wartości odżywczych. Tymianek, oregano, lubczyk, kolendra to są przyprawy.

Surimi

Idziemy dalej. Paluszki krabowe, zwane także paluszkami surimi. Nie wiadomo dlaczego nazywa się je paluszkami krabowymi. Przypominają one dość mocno nogę kraba, ale na tym podobieństwa się kończą. Jest to zmielona ryba pokolorowana na czerwono z usztywniaczem, aby wszystko trzymało się w kupie. No właśnie, kupa to odpowiednie określenie na ten produkt.

Ser żółty

Nie chodzi mi tutaj o normalny ser żółty, bo ten jest spoko, ale o ser w plasterkach. Ten w ogóle nie przypomina sera i obok sera nigdy nie stał. Serki topione mają w sobie cały worek chemii, aby zmienić ich strukturę na taką bardziej odpowiadającą potrzebom konsumentów. Szkoda tylko, że po tych wszystkich przemianach sera już tam nie uświadczymy.

Sos sojowy

Większość sosów sojowych sprzedawanych w  sklepach jest niskiej jakości. Prawdziwy sos sojowy warzy się. Jest to powolny i kosztowny proces. W ostatnich latach wymyślono przeróżne sposoby jak przyspieszyć ten proces i uczynić go tańszym. Z negatywnym wpływem na smak sosu. Jeśli kupujesz sos sojowy i jego buteleczka kosztuje 5-8 zł, miej pewność, że jest to sos niskiej jakości. Prawdziwy sos będzie droższy, kosztując ok. 20 zł.

Co w zamian?

Zamiast tego wszystkiego możemy zrobić nasze własne odpowiedniki tych produktów. Zamiast kostek rosołowych gotujmy rosół normalnie. Zamiast używać proszków z solą, wysuszmy sami warzywa i zmielmy je. Zamiast surimi kupmy sobie kraba i odetnijmy mu nogę. Zamiast udawanego sosu sojowego uwarzmy go sami. Zamiast jedzenia niezdrowych owoców i warzyw z przemysłowej plantacji, zasadźmy je we własnym ogródku i pielęgnujmy w naturalny sposób.

Opublikowano w

  1. Ta najlepiej powiedzieć uważcie sobie sos sojowy sami przecież jakbym chciała i miała czas jeść prawdziwy sos sojowy to oczywiście że bym go sobie uważyła a tak nie da rady dlatego po to sięgam a jeżeli chodzi o vegety i inne świństwa w proszku to proszę popytać młodych Pań domu jak robią rosół. Napewno padnie odpowiedź no jakto jak przecież z kostki i tu jest jedno wielkie apogeum, które wpaja nam chora telewizja i reklamy bo nie umiemy sami nic przekazać młodszym.

    Odpowiedz

  2. Niestety wszędzie mamy coraz więcej dziadostwa. Pozostaje jedynie wybierać to co najmniej przetworzone i oczywiście czytać skład opakowania.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    Odpowiedz

  3. Żałuję że mieszkam w mieście bo jestem skazany na kupowanie gotowego jedzenia. Jakbym mieszkał poza miastem to napewno miałbym przydomową wędzarnię i nie szprycowałbym się chemią.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *