Dysmorfia mięśniowa – taka anoreksja tylko w drugą stronę

Tym razem porozmawiamy o zaburzeniach sfery psychicznej objawiających się w postaci chęci posiadania jak największych mięśni. Problem ten dotyczy zazwyczaj mężczyzn, chociaż kobiety też nie są na to całkowicie odporne. 

Zaburzenie to nazywa się podobnie jak anoreksja, tyle że bez ano- a z big-, czyli bigoreksja. Osoba dotknięta tą przypadłością dąży do osiągnięcia jak największej masy mięśniowej. Ma w swojej głowie jakiś niedościgniony ideał i stara się do niego dążyć poprzez ekstremalne ilości ćwiczeń na siłowni, przyjmowanie suplementów i sterydów. Tak samo jak anorektyczki, bigorektycy ciągle wmawiają sobie, że nie są jeszcze wystarczająco muskularni.

Osoby takie w rzeczywistości mają problem z własną samooceną i poczuciem własnej wartości. Ciężary są jedynie przykrywką realnych problemów. Są tym, co pomaga takim osobom zwiększyć swoją subiektywną wartość i uciec od realnych problemów. Z czasem potrzeba podnoszenia ciężarów i przebywania na siłowni staje się kompulsją. Osobnik taki zaczyna poświęcać wszystko dla siłowni. Przestaje przebywać z przyjaciółmi, całe swoje życie ustawia pod siłownię.

Po czym można rozpoznać bigorektyka? Istnieje kilka wskazówek:

  • Nieprawidłowa ocena własnego ciała – ciągłe niedocenianie swojego wyglądu i chęć poprawy i zwiększenia masy.
  • Nieustanne mierzenie się – taki osobnik ciągle mierzy sobie obwody, porównuje i chce mieć większy. Dopasowują zmierzone obwody do obwodów mistrzów kulturystyki i pragną do nich dążyć.
  • Ekstremalna dieta  – wiecie, jaka jest dieta kulturystów? No to taka, tylko jeszcze bardziej ekstremalna. Chory je same białka i zaczyna brakować mu tłuszczy. A w tłuszczach jak wiadomo rozpuszczają się niezbędne dla życia witaminy (A, D, E, K). Nie ma mowy od odstępstw od diety i zjedzeniu choć raz czegoś mniej zdrowego. O alkoholu nawet nie ma co wspominać. Ale to chyba akurat pozytyw?
  • Branie sterydów i innych substancji zagrażających zdrowiu. Gdy kulturystyka jest ważniejsza od zdrowia, powstaje poważny problem. Osoby z bigoreksją są w stanie poświęcić zdrowie dla bardziej muskularnej sylwetki.
  • Unikanie kontaktów z innymi – no bo po co spotykać się z przyjaciółmi, skoro można pójść na siłownię? Życie towarzyskie silnie koliduje z treningami, więc nie jest potrzebne. W sumie koliduje też z regeneracją to podczas niej też nie ma sensu spotykać się ze znajomymi.

Widziałyście takich osobników na siłowni? Ja odkąd przeczytałam o tym kilka artykułów, ciągle zauważam na swojej siłowni nowe osoby, które mogą na to cierpieć. Co ciekawe, ta przypadłość nie jest aż tak śmiertelna jak anoreksja. Jej głównym zagrożeniem jest możliwość wyniszczenia sobie organizmu przez sterydy. Co też nie jest przyjemne.

Opublikowano w

  1. To ja już wolałabym być anorektyczką niż taką panną która musi spędzać dnie i noce na siłowni. A właśnie jak jest z tą dysmorfią wśród kobiet? Kobiety też na to chorują? To by było dziwne… 😛

    Odpowiedz

  2. i tak nic nie pobije gościa, który wstrzykiwał sobie olej w mięśnie albo synthol a później był ropień i operacja…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.