Pasy odchudzające

Kolejny post z cyklu opisywania niestandardowych urządzeń wspomagających chudnięcie. Tym razem pod lupę bierzemy produkt, który ma nas odchudzić poprzez wibracje. Nakładamy taki pas na brzuch i włączamy. Trochę poburczy i już mamy idealną sylwetkę, pięknie wyrzeźbione mięśnie i sześciopak. Czy naprawdę tak jest?

Takie pasy nie do końca robią to, co opisują ich marketingowcy. Nie spalą Ci tłuszczu, nie ma takiej opcji. Mają one zupełnie inne działanie. Mianowicie, na przemian napinają i rozluźniają mięśnie. Zawsze to coś, bo takie pracujące mięśnie zaczynają się wyrabiać. I dzięki temu mogą się nawet wyrzeźbić. Nie będzie to może taka sama rzeźba jak przy robieniu ćwiczeń ze sztangą, ale zawsze to coś dla kogoś, komu nie chce się podnosić ciężarów. Krótko mówiąc, jeśli nie jesteś przesadnie gruba, będziesz wyglądać nieco lepiej.

Pasy takie trzyma się na brzuchu kilkanaście minut. Producenci pasów i ulotki mówią, że aby osiągnąć spodziewany spadek wagi i piękną sylwetkę należy poczekać kilka tygodni. Nie byłabym co do tego taka pewna. Przede wszystkim, o spadku wagi możemy zapomnieć bo nie od tego są te pasy. Jeśli chodzi o rzeźbę, to owszem, na siłce zobaczylibyśmy wyniki już po paru tygodniach. Parę tygodni machania żelastwem i wyniki są. Jednak tutaj efekty nie będą takie szybkie, gwarantuję to wam. Sama byłam kiedyś głupia i stosowałam taki pas. Efekt był widoczny dopiero po 3 miesiącach codziennego noszenia pasa. To samo można zrobić dużo szybciej na siłowni. Nie wiem więc po co bawić się w pas.

Oczywiście pas nic nie da jeśli nie będziemy trzymać prawidłowej diety i/lub ćwiczyć. Jednak może pełnić funkcję motywatora, swoistego nawyku, który wykonujemy codziennie. Nawyku, który będzie przypominał nam, że jesteśmy na diecie. Jeśli spojrzymy na to pod takim kątem, to jak najbardziej można stosować pas w ten sposób.

Rodzajów takich pasów jest kilka. Są pasy grzewcze, które działają jak mini sauna i wypacają wodę. Te akurat są bezsensowne bo po co mamy wypacać wodę? Woda to nie tłuszcz i nie ma potrzeby punktowego wypacania jej.

Są też pasy wibrujące, o tych właśnie pisałam w pierwszej części tego wpisu. Te czasami mogą pomóc. Jednak aby uzyskać prawdziwe efekty trzeba nosić je dłużej. Nie tak jak mówią w reklamie, że 20 minut i już. Parę godzin dziennie to minimum. Dopiero wtedy zobaczycie jakiekolwiek efekty.

Na zakończenie dodam jeszcze jedno. Chyba nie łudzicie się, że można schudnąć nic nie robiąc? Niestety nie ma tak. Jakikolwiek efekt musi być poprzedzony pracą. Tak działa ten świat. Nie można schudnąć bez wysiłku. Nie schudniesz przez siedzenie na fotelu i oglądanie telewizji w pasie odchudzającym. Jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu, musisz to zrobić sama. Pas może być dodatkiem ale nigdy nie będzie panaceum na otyłość.

Opublikowano w

  1. Pamietam jak kiedys moja ciotka kupila sobie taki pas bo zobaczyla reklame w telewizji. Pouzywala przez tydzien, myslala ze schudnie. Potem oczywiscie rzucila pas gdzieś w kat i kurzy sie tam do dzisiaj. To by było na tyle jeśli chodzi o pasy odchudzające.

    Odpowiedz

  2. Ja cieee, leciało to kiedyś w telewizji, te reklamy pasów. Dobrze że wtedy jego nie kupiliśmy. Ale za to wszystkie nasze sąsiadki przez pewien czas chodziły tylko w tych pasach. I żadna nie schudła oczywiście 😛

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.