„Dietetyk na talerzu” Agata Lewandowska, wydawnictwo RM – RECENZJA

Na moim blogu już wcześniej zamieściłam recenzję książki Agaty Lewandowskiej pt. „Hashimioto. Dieta i styl życia w chorobie”. Bardzo pozytywnie wspominam tamtą książkę, dlatego, gdy zauważyłam, że autorka napisała kolejną książkę, to od razu zabrałam się za jej czytanie!

Agata Lewandowska – kobieta wielu talentów

Agata Lewandowska jest dyplomowanym dietetykiem, autorką wielu poradników dietetycznych. Prowadzi ona dietetyczny profil na facebooku oraz bloga, których jestem gorącą fanką! Agata wydawała wcześniej poradniki dietetyczne, natomiast teraz postanowiła wydać książkę z fabułą – „poradnik edukacyjny” jak opisuje to autorka. Jak jej to wyszło?

„Dietetyk na talerzu” to książka opisująca losy Judyty, młodej pani dietetyk. Judyta postanowiła odejść z korporacji i otworzyć swój własny gabinet dietetyczny w Warszawie. Autorka książki w humorystycznym i lekkim stylu opisuje pierwsze zmagania się bohaterki „na swoim”. Wraz z rozwojem historii poznajemy jej pierwszych pacjentów, którzy niestety nie zawsze są przychylnie nastawieni do proponowanej diety.

książka o odchudzaniu

Dietetyk na talerzu – fabuła

Autorka celowo przerysowuje pacjentów przychodzących do Judyty, aby uwrażliwić czytelnika na typy osób, z jakimi zmaga się dietetyk, a nawet każdy pracujący w szeroko pojętej ochronie zdrowia. I tak mamy panią Jadwigę Jeżyk, pierwszą pacjentkę Judyty, która nie dość, że na początku podważa kompetencje młodej pani dietetyk ([…] to po prawdzie zastanawiam się, co taka młoda osoba w ogóle może wiedzieć?) to jeszcze przez cały okres trwania diety wymiguje się od zaleceń, przemilcza „drobne” grzeszki i dziwi się, że cały czas nie chudnie (No bez tego podjadania, to ja będę głodna!). Oprócz uroczo przerysowanych pacjentów (którzy oczywiście nie chudną, bo „wiedzą lepiej”) Judyta ma też takich, którzy stosują się do jej zaleceń i zrzucają zbędne kilogramy. Niestety jest ich mniejszość. Bardzo dobrym zabiegiem autorki jest wplatanie aktualnej wiedzy dietetycznej w dialogi z pacjentami. Dzięki temu czytelnik może dowiedzieć się wielu przydatnych rzeczy.

Judyta: Ale to nieprawda! Owoce zawierają cukier, a orzechy i pestki dużo tłuszczu. Są zdrowe, ale kaloryczne i na pewno nie można ich jeść bezkarnie w dużych ilościach. A już na pewno nie między posiłkami! I nie podczas diety odchudzającej, która jest już opracowana i przeliczona:

Jadwiga Jeżyk: „To pani mi tego nie powiedziała, jak byłam tu ostatnio”.

Judyta (w myślach): „Skąd mogłam wiedzieć, że ktoś wpadnie na taki pomysł”?

Dietetyk na talerzu – dlaczego warto przeczytać?

Oprócz humorystycznych akcentów związanych z pacjentami autorka przybliża nam też niełatwe prowadzenie gabinetu dietetycznego w dużym mieście. Bohaterka książki przez cały czas boryka się z najróżniejszymi kosztami, ZUSem oraz nieubłaganym kredytem zaciągniętym na prowadzenie gabinetu. W przyciągnięciu pacjentów nie pomagają nawet atrakcyjne ceny usług ani profesjonalne materiały dietetyczne. Książka kończy się zamknięciem gabinetu dietetycznego przez Judytę, ale nie jest to nieszczęśliwe zakończenie. Bohaterka zostaje redaktorem w czasopiśmie o zdrowym żywieniu i dzięki temu może spełniać swoją pasję, jaką jest żywienie człowieka, a jednocześnie nie musi użerać się z roszczeniowymi pacjentami.

Czy polecam tę książkę?

Czytając, posłowie dowiadujemy się, że historia Judyty nie jest oparta na biografii autorki, jednak nie można oprzeć się wrażeniu, że takich pacjentów można spotkać w prawdziwym życiu. Może niektórzy z nas odnajdą tam siebie i z refleksją spojrzą na to, jak traktują rady dietetyków. Dla każdego, kto kiedykolwiek zmagał się z dietą (lub uciążliwymi pacjentami) książka Agaty Lewandowskiej na pewno będzie dobrą rozrywką na listopadowe wieczory.

Książki możecie szukać na stronie wydawnictwa RM: https://www.rm.com.pl/product-pol-1436-Dietetyk-na-talerzu.html

Opublikowano w

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *